Cypr - grupa 3


Pierwsza wycieczka 


W niedzielny poranek wybraliśmy się na bardzo meczącą, ale za to bardzo ciekawą wycieczkę. Nasza Pani przewodnik zabrała nas do Starożytnego miasta Kurion, gdzie pokazała nam jak wyglądały ówczesne łaźnie i przytoczyła kilka ciekawostek związanych
z tym miejscem. 
Następnie przeszliśmy się na teren wykopalisk, gdzie znajduje się wzbudzający podziw amfiteatr, który został odnowiony i gdzie grywane są sztuki teatralne oraz organizowane koncerty. My także mieliśmy okazję dać tam koncert.

Następnym miejscem, które odwiedziliśmy była Plaża Afrodyty. Pani Ewa opowiedziała nam legendę o narodzinach Afrodyty oraz o tym, że kamienie po których chodziła bogini piękności przybierały kształt serca, mówiła też, że jeśli znajdziemy takie serce i podarujemy je ukochanej osobie, to nasza miłość przetrwa wszystko i będzie trwała wiecznie. Im więcej takich kamieni, tym miłość będzie mocniejsza. Każda z nas opuściła to miejsce z pełnymi kieszeniami „miłości”. Pan Dyrektor niestety nie zabrał ze sobą ani jednego kamienia ponieważ stwierdził, że dla niego każdy kamień wygląda jak serce i musiałby zabrać ze sobą wszystkie. Ach Ci mężczyźni…

Mówią, że marzenia są jedną z najważniejszych rzeczy w życiu, dlatego udaliśmy się do drzewa życzeń, gdzie zostawiliśmy nasze pragnienia, lecz aby one się spełniły musieliśmy zostawić też jakąś swoją rzecz.
Następnym ciekawym miejscem, które zwiedziliśmy były ruiny dawnej świątyni z IV w.
W centralnym punkcie tego miejsca stoi kolumna – pręgierz Św. Pawła. Na całym placu znajdują się ruiny wczesnochrześcijańskiej bazyliki z IV w., ale jest tam także niezwykle urokliwy kościółek Aja Kyriaki z XIII w., w którym znajdują się piękne ikony - a co nas zdziwiło - zobaczyłyśmy tam obraz Jezusa z polskim podpisem "Jezu Ufam Tobie". Obok kościoła rosły także wysokie drzewa eukaliptusa. Żadna z nas nie zawahała się zerwać kilku listków eukaliptusa, które zdaniem Pani przewodnik są najlepsze na inhalacje dróg oddechowych.

Po oczyszczeniu duszy udaliśmy się nacieszyć oko najwspanialszymi mozaikami we wschodnim basenie Morza Śródziemnego, pokazują one głównie sceny z mitologii greckiej i zostały odkryte przypadkowo - przy oraniu pola. W prezencie każda z nas otrzymała kamień oczyszczający nas ze złej energii - jaspis.

Po wyczerpującym zwiedzaniu czas na odpoczynek - a jak odpoczynek to tylko Omodos, życie toczy się tam bardzo spokojnie, starsze kobiety siedząc przed domami wyplatają koronkowe serwety i obrusy, w sklepach znajdziemy mnóstwo smakołyków robionych przez tutejszych mieszkańców. Wizyta w Omodos nie mogłaby być zaliczona do udanych, gdybyśmy nie odwiedziły winiarni. Dowiedziałyśmy się, że najstarszym winem na świecie jest Komandaria, do której wyrobu winogrona zbierane są wysoko w górach Trodos - dobry zakup do domowego barku ;)
Jednym słowem wszystko co dobre dla naszego podniebienia mamy na wyciągniecie reki.
Wszystko co dobre szybko się kończy, teraz czas na klasztor św. Krzyża, który posiada trzy cenne skarby, mianowicie: relikwie czaszki Filipa, fragment krzyża Chrystusowego, fragmenty powrozów, na których wisiał Chrystus. Opuszczając to wyjątkowe miejsce, każda z nas zapaliła świecę w intencjach własnych.

Po całym meczącym dniu udaliśmy się na niedzielny, wspólny obiad do Cypryjskiej tawerny na Meze.
Meze to różnorodne dania - przekąski, podawane na małych (ale jakże licznych) talerzach, serwowane na obiad lub kolację (w niektórych krajach jest to forma przystawek przed daniem głównym). W trakcie trwania posiłku wsłuchiwaliśmy się w tutejszą muzykę graną przez grupę 3 mężczyzn. W pewnym momencie zobaczyłyśmy jak rzucają talerzami! Każda z nas wystraszona popatrzyła w stronę pani Ewy, która z uśmiechem na twarzy powiedziała, że to ich zwyczaj - rzucają talerzami na szczęście. 

Miałyśmy również okazję nauczyć się zorby.

Tak zakończyła się nasza pierwsza wycieczka…